
Na Mazurach czas płynął leniwie. Atrakcji miejscowych było mało, można napisać, że ich wcale nie było. Bowiem wszędzie lasy, pola, zadupia, a młodzieży obozowej się nudziło. Ekipą byliśmy zgraną, mimo iż obóz trwał niespełna dwa tygodnie. Ostatniego dnia, pamiętam, usiedliśmy na balkonie w jednym z pokoi, wszyscy, i omawialiśmy nasz dekadencki żywot przy piwie oraz winie. Ekspresyjnymi chwilami był naszpikowany ówczesny okres w moim życiu, a w szczególności mazurskie czasy. Zdjęcie to umieszczone zostało w gazecie Elektrowni Łaziska ze względu na szanownego pana Eryka M. (także jest na zdjęciu), który darzył nas głębokim przejawem niesubordynowanej sympatii :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz